radio

My, wychowani w latach 90

Kto z nas, widząc osobę w koszulce naszego ulubionego zespołu, nie uśmiechnie się do niej? Potrzeba identyfikowania się z ideami i nurtami, które są nam bliskie, jest zupełnie naturalna – i coraz silniej dochodzi do głosu. Chcemy czuć przynależność, bo daje nam to poczucie bezpieczeństwa, ale i szczęścia. Tworzenie więzi z tymi, którzy myślą podobnie jak my, jest szczególnie ważne pod względem kształtowania samooceny i pewności siebie. Utwierdzamy się w ten sposób w przekonaniu, że nasze podejście do życia jest słuszne. Wzmacniamy swoją tożsamość. 

Możliwość identyfikowania się z poglądami motywuje nas do działania. Widząc, że podobnych nam ludzi jest więcej, chętniej angażujemy się w różnorodne inicjatywy. Zyskujemy pewność, że to, w co wierzymy, rozumie i podziela wiele osób. To właśnie u podstaw tego głębokiego przeświadczenia o mocy sprawczej grupy mającej wspólny cel leży tak duże powodzenie crowdfundingu. Równie dużym zainteresowaniem cieszy się Patronite, w którym użytkownicy stają się mecenasami cenionych przez siebie twórców. To przecież nic innego, jak silna identyfikacja z ich działalnością czy prezentowanym przez nich obrazem świata.

Choć bycie indywidualistami i podkreślanie własnej odrębności jest dla nas niewątpliwie ważne, to właśnie możliwość podpisania się pod ideą, subkulturą, identyfikowanie się z pokoleniem przez wspólne przeżycia i doświadczenia pozwala nam być prawdziwie sobą. Skupiamy wokół siebie ludzi, którzy myślą w podobny sposób – a tym samym inspirują nas do rozwoju. 

Mimo że kosmopolityczny charakter współczesnego miasta sprawia, że jednostce łatwiej niż kiedykolwiek odseparować się od sąsiadów i obcych, największą satysfakcję daje człowiekowi wspólna praca i zabawa w zgodzie z innymi ludźmi. Bez względu na to, jak cenimy sobie prywatność i odosobnienie, najtrwalszym fundamentem szczęścia są silne i pozytywne relacje międzyludzkie.

Charles Montgomery

To prawdziwy fenomen naszych czasów, że tak bardzo potrzebujemy identyfikować się ze spostrzeżeniami i postawami, że angażujemy się nawet w to, co całkowicie wirtualne. Bierzemy udział w fikcyjnych wydarzeniach w mediach społecznościowych, chcąc pokazać, że zgadzamy się i utożsamiamy z różnymi poglądami (vide: Spotkanie ludzi deklarujących się, że będą, ale nie przychodzą – 52 tysiące zainteresowanych, Facebook). Niczym zresztą nie różni się to od dawania like’ów. Nie zawsze przecież oznacza to, że literalnie lubimy daną treść – częściej jest po prostu komunikatem: zgadzam się, myślę tak samo jak ty.

Czujemy się szczęśliwsi, kiedy możemy gromadzić się we wspólnych inicjatywach, w które wierzymy. Organizujemy oddolnie akcje, budujemy społeczności. Angażując się we wspólne działania, identyfikując się z poglądami, mamy wpływ na to, w jakich miastach żyjemy. Kształtujemy ich klimat. My, niebieskie kołnierzyki, słoiki, korpoludki, hipsterska klasa kreatywna – to my, urodzeni w latach 80. i 90. w różnych miejscach w Polsce tworzymy Warszawę.

Skontaktuj się z nami

Spotkanie online